XXX Niedziela zwykła roku C

Łk 18,9 – 14

1.Kontekst

Jezus zbliża się do Jerozolimy. W Łk 19 nawiedzi Jerycho, ostatnie miasto swej wędrówki. Podczas drogi Jezus nieustannie poucza swoich apostołów i wszystkich, którzy Mu towarzyszą. Tym razem pouczenie wyraża się przez przypowieść dotyczącą modlitwy. Ewangelista Łukasz często porusza kwestię modlitwy.

Wszyscy synoptycy mówią o modlitwie Jezusa w Getsemani, przy pierwszym rozmnożeniu chleba, w Kafarnaum po uzdrowieniach (np. Mk 1,35). Łukasz dodaje jednak jeszcze 8 dalszych okoliczności: chrzest (3,21), usuwanie się na pustynię by się modlić (5,16), przed wyborem apostołów noc na modlitwie (6,12), przed Piotrowym wyznaniem (9,18), specjalna modlitwa za Piotra (22,32), przy przemienieniu, tak iż uczniowie proszą potem Jezusa o nauczeni ich modlitwy (11,1), na krzyżu za oprawców (23,34), oddanie w ręce Ojca własnego życia też było modlitwą (23,46). Teologia modlitwy zawarta jest w przypowieściach, zwłaszcza tych zawartych tylko w dziele Łukasza. W Przypowieści o natarczywym przyjacielu (11,5-13) Jezus wskazuje na konieczność modlitwy usilnej i naglącej. Przypowieść o sędzim i wdowie (18,1-8) to wskazanie, iż modlitwa winna być ustawiczna i wytrwała jak prośba wdowy. Inny element modlitwy to zaufanie do Ojca: Każdy bowiem, kto prosi, otrzyma; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą (11,10). Uczniowie muszą się modlić by otrzymać Ducha Świętego (11,13), krótko mówiąc, powinni się modlić w każdym czasie (21,36) – szczególnie by nie ulec pokusie (pokusę zwalcza się modlitwą – 22,40.46).

2.Lectio

Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik.

Ewangelista Łukasz przedstawia adresatów przypowieści Jezusa. Są to ci, którzy w przekonaniu o swojej sprawiedliwości gardzą innymi. Sprawiedliwi to ci, którzy postępują właściwie i zyskują aprobatę (np. Łk 1,6; 2,25; 23,47.50). Tutaj jednak chodzi o udawaną sprawiedliwość, taką, która nie jest miła Bogu. Pojawia się dwóch bohaterów przypowieści: faryzeusz i celnik, dwie postaci będące w wielkim kontraście.

Stronnictwo faryzejskie to ugrupowanie, które wyłania się po powstaniach machabejskich z grupy tzw. „pobożnych”. Faryzeusze w nakazie świętości widzieli podstawowe przykazanie (Kpł 20,26). Ale przepisy dotyczące świętości kapłanów rozciągali także na świeckich. Poza tym faryzeusze dostosowywali więc te przepisy do każdej sytuacji życiowej. Dlatego np. nakaz składania dziesięciny rozkładali na wszystkie ówczesne produkty rolne (por. Mt 23,23). Oczywiście ta sprzeczna tendencja, tzn. z jednej strony mnożenie przepisów, a z drugiej dostosowywanie ich do normalnego życia musiała prowadzić do hipokryzji i moralności legalistycznej. Tę sprzeczność dostrzegali sami przedstawiciele faryzeuszów już w czasach przedchrześcijańskich. Intensyfikacja norm Tory w istocie pełniła funkcję nie tyle oddzielającą Żydów od kultury hellenistycznej, ile raczej funkcję separującą jedne grupy od innych grup w łonie społeczności żydowskiej. W obliczu zagrożenia ze strony kultury hellenistycznej Żydzi podejrzewali się nawzajem o odstępstwo od swego dziedzictwa kulturalnego. Wysiłki do zachowania tożsamości kulturalnej judaizmu przez intensyfikację norm prowadziły do wewnętrznego rozdarcia judaizmu. Rozdarcie to zlikwidowała dopiero katastrofa narodowa w 70 r. po Chr. Po zburzeniu Jerozolimy w 70 r. judaizm faryzejski, ratując dziedzictwo narodowe, przystosował religię Starego Testamentu do sytuacji politycznej w cesarstwie rzymskim i odrzucił wszystkie inne kierunki jako nieortodoksyjne, a zwłaszcza chrześcijaństwo, jako organizm obcy duchowi orientacji rabinicznej.

Celnicy to ich przeciwieństwo. Kim byli celnicy? To poborcy różnego rodzaju opłat: podatku osobowego oraz związanych różnymi pracami, handlem, podróżą, itp. Pogardzani przez władze religijną przez ich współpracę na rzecz Rzymian oraz z powodu nieczystości rytualnej i nieprzestrzegania Prawa. Często oszukiwali rodaków, zmuszając do płacenia większych sum, na własną korzyść. Faryzeusze uważali, iż celnicy nie mogą nawet odpokutować za swoje grzechy, gdyż nie są w stanie powiedzieć dokładnie, ilu ludzi oszukali i nie będą mogli wynagrodzić krzywd.

Bohaterowie przypowieści udają się do świątyni w Jerozolimie. Nie wiemy dokładnie w jakich modlitwach uczestniczyli. Była możliwość wspólnego odmawiania psalmów o godzinie dziewiątej i piętnastej. Wierni mogli też przynieść ofiary do świątyni. Każdy Żyd mógł się tam udać o dowolnej porze dnia, aby się modlić czy złożyć ofiarę.

Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”.

Modlitwa odbywa się na dziedzińcu świątyni. Faryzeusz wszedł zapewne na dziedziniec Izraelitów. Celnik być może pozostał dalej, na dziedzińcu pogan. Nie jest to jednak pewne. Faryzeusz zwraca się do Boga. Modli się w postawie stojącej, właściwej dla ówczesnych Żydów. Tekst ewangelii mówi tu dosłownie, iż faryzeusz „stanąwszy zwrócony do siebie tak się modlił”. Może to dziwić, gdyż modlitwa ma być przecież skierowana do Boga, ale ukazuje to całkowicie egocentryczną postawę faryzeusza.

Słowami swoimi faryzeusz zwraca się do Boga i nawet dziękuje Mu. Ale jego modlitwa daje upust negacji i pogardzie wobec innych. Faryzeusz sławi siebie samego. Jest to echo autentycznej żydowskiej modlitwy, zapisanej w Talmudzie: Boże, dzięki Ci, że umieściłeś mnie pośród tych, co mieszkają w domu Mądrości, a nie we wszystkich innych pomieszczeniach. Ja wstaję wcześnie rano, aby studiować Torę, oni – by zajmować się sprawami bez znaczenia… Nie jest to zatem modlitwa wyimaginowana czy karykaturalna, ale autentyczna, do dziś praktykowana przez pobożnych Żydów.

Inni, o których mówi faryzeusz, to najpierw zdziercy – ludzie drapieżni, którzy chciwie rzucają się na wszystko, co tylko mogą ukraść lub przemocą wydrzeć drugiemu (por. Mt 7,15; 1Kor 6,10; Hbr 10,34); nie było to zjawiskiem rzadkim – celnik Zacheusz przyznaje się do szantażu i wymuszeń (Łk 19,8). Dalej są to oszuści, łamiący z łatwością przykazania Boże, zwłaszcza dotyczące uczciwości, rzetelności i dotrzymywania słowa (por. Łk 16,10n). Wreszcie cudzołożnicy, niszczący małżeństwa swoich bliźnich. Najsilniejszym przykładem grzeszności jest dla faryzeusza celnik.

Po krytyce innych, faryzeusz zaczyna wyliczać swoje zasługi przed Bogiem. Post połączony z żarliwą modlitwą jest wyrazem głębokiego ukorzenia człowieka przed Bogiem. Post ukazuje pokorę i własną znikomość przed Bogiem. Taką postawę przyjmuje np. Dawid błagający o życie poczętego z cudzołóstwa dziecka Batszeby (2 Sm 12,15nn), czy też Achab, pyszny król Izraela, po tym jak prorok Eliasz zapowiedział mu zagładę za zbrodnię popełnioną na Nabocie z Samarii (1 Krl 21,27nn). Post jest też wyrazem całkowitego zawierzenia Bogu i błagania o pomoc, jakie zanosi człowiek prześladowany (Ps 69,11; 109,21nn). Post faryzeusza, praktykowany dwa razy w tygodniu (czwartek, piąty dzień tygodnia – pamiątka wyjścia Mojżesza na Synaj; poniedziałek, drugi dzień tygodnia – pamiątka zejścia Mojżesz z tablicami Prawa i rozbicie ich z powodu grzechu Izraela), choć Prawo wymagało tego od wiernych Bogu tylko raz do roku, w dzień Przebłagania (Kpł 16,29), był więc wyrazem wielkiego oddania Bogu i pokory wobec Niego. Stopniowo dodawano inne posty (np. w rocznicę zburzenia świątyni).

Dziesięcina to dar wydzielany z własnych dochodów, przeznaczony na kult świątynny oraz na pomoc ubogim (składany ze zboża, moszczu, oliwy oraz pierworodnego bydła i trzody). Faryzeusz z przypowieści posuwa się dalej i oddaje dziesiątą część wszystkich swoich dóbr. Jest zatem autentycznym sprawiedliwym Starego Testamentu, który służy Bogu całym swoim życiem, zgodnie z przepisami Prawa, z podziwu godną gorliwością.

Jednak jego postawę charakteryzuje pycha, która wyraża się w pogardzie wobec innych oraz w nadmiernym podkreślaniu własnych zasług. Bóg jest tu obecny jedynie po to, aby potwierdzić opinie faryzeusza, który buduje swoją doskonałość w oparciu o własne siły.

Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

Modlitwa celnika wyraża jego postawę. Nie ma odwagi podejść bliżej w krąg oddziaływania świętości Boga, ma świadomość swoich grzechów i przewinień. Spuszcza wzrok, co jest wyrazem pokory i świadomości własnej grzeszności (por. Ezd 9,6). Celnik woła: hilasthēti mou! pojednaj mnie ze sobą, wymaż grzech, który mnie od Ciebie odłączył! Modli się całym sobą: sercem, umysłem i ciałem, żarliwie i intensywnie, przez dłuższy czas (pojawia się forma gramatyczna imperfectum). Celnik jest świadomy swej grzeszności, ale nie porównuje się z innymi, nie wylicza po kolei swoich grzechów, nie koncentruje się na nich, lecz na Bogu. Nie szuka żadnych usprawiedliwień. Szuka natomiast ratunku w samym Bogu, Tym, który ma moc go oczyścić, stworzyć na nowo. Jego modlitwa wyraża głęboką ufność, iż Bóg mu przyjdzie mu z pomocą.

Na przykład tych dwóch postaw modlitewnych w imieniu Boga odpowiada Jezus. Nie potępia On jednak postawy faryzeusza. Opinię Jezusa można przetłumaczyć następująco: ten odszedł do domu usprawiedliwiony inaczej niż tamten. Jezus nie pochwala zatem modlitwy jednego odrzucając modlitwę drugiego, lecz wskazuje na pewną gradację, różnicę stopnia, w jakim obaj osiągają usprawiedliwienie przed Bogiem. Podobną ocenę widać w rozróżnieniu pomiędzy faryzeuszem Szymonem, a płaczącą, grzeszną kobietą, która podczas uczty obmyła nogi Jezusa (Łk 7,40-47). Obaj modlący się doznali łaski, ale w niejednakowym stopniu i każdy w inny sposób. W porównaniu z przekonanymi o swej wyższości faryzeuszami, skruszeni grzesznicy, opłakujący swe grzechy, okazują się być bliżsi serca Boga, choć patrząc po ludzku stoją z daleka i w przekonaniu innych nawet nie mają prawa stawać przed Bogiem. Bóg patrzy na serce człowieka, patrzy inaczej, dostrzega to, co niewidoczne dla oczu. Z drugiej strony nie można wyciągać z tej przypowieści wniosku, iż pobożne akty faryzeusza – modlitwa, post i jałmużna – były niepotrzebne, czy godne zlekceważenia. Sam Jezus potwierdza, że ich praktykowanie jest czymś oczywistym w życiu Jego uczniów (por. Mt 6,1-18). Jezus przestrzega jedynie przed hipokryzją polegającą na koncentracji na samym sobie, przecenianiu własnych zasług i pogardzaniu bliźnimi. Jezus otwiera równocześnie jeszcze inną drogę do przyjaźni z Bogiem, dostępną dla grzeszników, którzy nie mogą się przed Bogiem niczym pochwalić, a jedynie oczekiwać na Jego miłosierdzie.

3.Meditatio

  • Jaka jest moja modlitwa? Czy potrafię w niej stanąć w szczerości serca przed Bogiem, pozostawiając ocenianie innych i samego siebie? Czy otwieram się na przyjmowanie daru Bożego miłosierdzia, miłości, przebaczenia i mocy? A może usiłuję usprawiedliwiać siebie podkreślając upadki innych? Co jest moim „życiodajnym źródłem”, moje zasługi, wysiłki, czy sam Bóg?

4.Oratio/Contemplatio: Ps 131

Panie, moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły.

Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza.

Izraelu, złóż w Panu nadzieję odtąd i aż na wieki!

Może Ci się również spodoba